Wcześniej gadałam sobie tu

piątek, 30 września 2016

Zakaz antykoncepcji tuż, tuż...

W Sejmie został złożony projekt petycji w sprawie zakazu produkcji, sprzedaży, rozpowszechniania oraz nieodpłatnego udostępniania środków antykoncepcyjnych.
Następny będzie pewnie zakaz noszenia spódnic o długości powyżej kolan, a jesienią i zimą policja będzie miała prawo kontrolowania czy kobiety mają na sobie ciepłe majtki, bo jak wiadomo częste przeziębienia mogą prowadzić do bezpłodności. Natomiast lekarze będą mieli obowiązek zgłaszać każdy przypadek zapalenia przydatków i prokuratorzy będą wszczynać śledztwa w celu wyjaśnienia przyczyn. Jeśli śledztwo wykaże, że to z powodu krótkiej spódnicy i braku barchanowych majtasów, kobieta w wieku rozrodczym będzie podlegała karze pozbawienia wolności od października do maja (w kwietniu bywa jeszcze zimno) przez cały okres rozrodczy. Nadzwyczajne złagodzenie kary będzie możliwe dopiero po narodzinach trzeciego dziecka (bo jak wiadomo dopiero trzecie jest dla Boga, pierwszych dwoje ma tylko funkcję odtworzeniową rodziców).

czwartek, 29 września 2016

Przejmujące...

Kiedy poprawnością polityczną będzie ochrona kobiet? Skoro niepoprawnie jest o czarnoskórych mówić murzyni, prześladować homoseksualistów, stosować słowo Żyd jak obelgę, to chyba już czas na poprawność polityczną wobec większości społeczeństwa czyli kobiet. Nie chcemy wiele. Wystarczy, że tak jak mężczyźni będziemy mogły decydować o sobie. Panowie, możecie przestać całować nas w rękę, przepuszczać w drzwiach, stwarzać pozory szacunku, zaprzestać wykonywania teatralnych gestów ustępowania miejsca w tramwaju. Po prostu uznajcie, że jesteśmy pełnoprawnymi obywatelkami naszego kraju i nasze ciało należy do nas, tak jak wasze do was.
Zobaczcie protest Irlandek:





czwartek, 15 września 2016

Rozgrzebywanie grobów

Dziś prokuratura zdecydowała o ekshumacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Nakaz nie dotyczy szczątków, które w toku wcześniejszych śledztw, były już badane, natomiast ma dotyczyć ciał pary prezydenckiej. Są już wybrani eksperci, którzy na zlecenie prokuratury mają przeprowadzać ekspertyzy (za Newsweek Polska).
Ja wiem, że prokuratura ma prawo do takiej decyzji. Ba! Nawet ma obowiązek, gdy w toku śledztwa okazuje się, że ekshumacja jest jedynym sposobem, by udowodnić czyjąś winę. No właśnie! A co prokuratura chce udowodnić, otwierając trumny nieżyjących i rozgrzebując rany w sercach żyjących? Jakaż to wyższa konieczność sprawia, że prokuratorzy nie liczą się z uczuciami rodziców, mężów, żon, dzieci? Ponoć niektóre tzw. rodziny smoleńskie mają wątpliwości, czy w grobach leżą szczątki ich najbliższych, czy nie zostały popełnione błędy i nie doszło do zamiany szczątków. Ja to rozumiem. W takiej sytuacji chyba też chciałabym mieć pewność, że pod nagrobną płytą z imieniem i nazwiskiem kogoś mi bliskiego, leżą zwłoki tej osoby. Nie znaczy to, że wszyscy tak myślą. Dla niektórych rozgrzebywanie grobów może być gorsze do zniesienia, niż ewentualność, że szczątki zamieniono. Więc dlaczego otwiera się wszystkie groby? Może otworzyć tylko te trumny, których rodziny sobie tego życzą. A dopiero w sytuacji, gdy zostaną odkryte pomyłki, zwrócić się do pozostałych rodzin z prośbą o zgodę na ekshumację pozostałych zwłok po to, by naprawić błąd. Dlaczego nikt nie rozważył takiego pomysłu, tylko państwo, decyzją swoich urzędników, zmusza ludzi dotkniętych tragedią, do przeżywania wszystkiego od nowa? Dlaczego państwo jest tak dalece bezduszne? Kraj jest pełen apeli smoleńskich, pomników, tablic pamiątkowych, uroczystości, nadawania imion ofiar katastrofy szkołom, parkom czyli honorowania nieżyjących w maksymalny sposób, a równocześnie postanawia się o rozkopywaniu grobów. Czego szukają w tych nieszczęsnych mogiłach prokuratorzy?
Myślę, że śladów materiałów wybuchowych, by udowodnić tezę, która ma coraz mniej zwolenników wśród Polaków. Trzeba koniecznie coś zrobić, by przekonać niedowiarków, że wybuch był, że zamach był, że to żadna katastrofa tylko przygotowany i zrealizowany plan zabicia najważniejszych w państwie osób. A co, jeśli eksperci nic nie znajdą? Teoria upadnie i ogromne pieniądze wydane na ekshumację, badania szczątków i uposażenie ekspertów zostaną wyrzucone w błoto w kraju, w którym są miliony emerytów i dzieci żyjących na skraju ubóstwa? Obawiam się, że jak w trumnach nie znajdą niczego na udowodnienie swoich teorii to ... znajdą. Może te dowody nie będą ani ze Smoleńska ani sprzed 6 lat, ale znajdą się.

środa, 3 sierpnia 2016

Dziecko musi jeść!

Wiadomo, że głodne dziecko trzeba nakarmić. Matka małego dziecka to człowiek jak każdy inny i ma prawo iść dokąd chce, zabierając ze sobą swoje dziecko. Nawet maleńkie. Bywa, że dziecko w galerii, w parku, w restauracji zaczyna być głodne i trzeba je nakarmić. Jakby było starsze dostałoby bułę albo pizzę, ale gdy jest niemowlęciem potrzebuje mleka. Takiego, jakim jest od początku życia karmione czyli mieszankę lub pokarm mamy. To wszystko to oczywista oczywistość, nad którą nikt nie dyskutuje.
Dziś podana została taka informacja:

Dwa lata temu kobieta chciała nakarmić córkę w jednej z sopockich restauracji, ale kelner przekazał jej, że w lokalu nie życzą sobie karmienia na widoku przy innych klientach. Zaproponował matce, by nakarmiła dziecko w toalecie. Gdy ta odmówiła, kelner zaproponował krzesło przy WC. Teraz matka postanowiła walczyć o prawa wszystkich karmiących matek. Proces ruszył w środę. 
(cytat z http://kontakt24.tvn24.pl)

Zdarzenie i fakt rozpoczęcia procesu wywołały w Internecie dyskusję i liczne komentarze. Nie byłabym sobą, gdybym nie zabrała głosu. Kiedyś już wyraziłam swój pogląd i choć minęło kilka lat, zdania w temacie nie zmieniłam. Wówczas zdarzenie miało miejsce w Irlandii. Teraz po prostu kopiuję ze swojego starego bloga A ja słyszała... moją ocenę publicznego karmienia piersią:

Generalnie nie mam z tym problemu, jeśli mam się gdzie odwrócić albo odejść. Jednak obrazek taki mnie nie wzrusza, nie rozczula, a żenuje. Nie miałabym ani potrzeby ani odwagi, by mamie zwrócić uwagę, jednak nie chcę być świadkiem naturalnego karmienia obcych dzieci przez obce kobiety i nie widzę powodu, by mnie zmuszać do oglądania takich scen. Podobnie jak nie chcę być świadkiem namiętnych pocałunków par, bez względu na ich płeć. Obie czynności są dla mnie intymnością, których eksponowanie mnie krępuje.
Jednak są ludzie, dla których widok obcej, karmiącej kobiety może być nie tylko krępujący, ale wręcz odrzucający. I wcale nie jest to rzadkością. Kobiecy pokarm jest wydzieliną ciała i przez niektórych jest traktowany na równi z innymi, jak mocz czy smarki.
Nie, nie przesadzam. Są ludzie, którzy nie wchodzą do publicznych toalet tylko dlatego, że nie mogą znieść odgłosów dochodzących z sąsiedniej kabiny albo tacy, którzy powstrzymują odruch wymiotny, gdy w ich pobliżu ktoś głośno wydmuchuje nos.
To, co dla jednych jest wzruszającą scenka rodzajową, nawet, gdy dotyczy obcych ludzi, dla innych może być obojętnym widokiem, a w jeszcze innych budzić obrzydzenie.
Przestrzeń publiczna jest dla wszystkich. „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” [Alexis de Tocqueville]

Do polskiego zdarzenia muszę dodać, że wywalanie mamy z niemowlęciem do kibla jest skandalem. Kelnerowi proces i kara się należą. Bez dwóch zdań!
Jednak dziś w tv widziałam krótki wywiad z mamą - bohaterką zdarzenia i powódką w jednym. Była cała uchachana i gotowa do walki o prawo matek do publicznego karmienia swoich dzieci.
Dziecko nakarmione być musi, nawet w miejscu publicznym, ale kulturalny świat wymyślił chusty, które pozwolą dziecku w spokoju się najeść, nie narażając matki na szykany i nieprzyjemne komentarze. 

piątek, 15 lipca 2016

Kto?

Tak na szybko i z góry przepraszam za literówki albo niezgrabności językowe, które mogą powstać z pośpiechu, ale mam za mało czasu, by poprawiać. A muszę to powiedzieć, bo jestem zwyczajnie przerażona.
PanPrezes, na promocji książki, na bezczelnego przypisał swemu nieżyjącemu bratu zasługi w zdobywaniu przez Polaków niezależności i wolności. Mówił niby "od siebie", ale w rzeczywistości podpowiadał mu, siedzący obok autor ksiązki, Sławomir Cenckiewicz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że PanPrezes, uwielbiany przez zwolenników wizjoner, jest sterowany przez różne osoby.
W planach partii rządzącej i wystawionej jako przekaźnik minister Anny Zalewskiej (która niedawno w TV zbłaźniła się jak mało kto - chyba nawet bardziej niż robi to regularnie min. Waszczykowski) jest "przekopanie" historii i umieszczanie tych treści w podręcznikach szkolnych. Widać w tym wszystkim dalekosiężne plany indokrynacji społeczeństwa. Gdy zestawić to z siłowymi metodami "wcierania" społeczeństwu "prawdy smoleńskiej", próbach podporządkowania partii rządzącej wszystkich instytucji demokratycznych, zastraszaniu środowisk stanowiących i wykonujących prawo, próbami zohydzenia Polakom jedności europejskiej, to powstaje przerażający obraz naszego kraju. Jeśli spełnią się przypuszczenia, że po wakacjach PiS przystąpi do zmian w ordynacji wyborczej tak, by zapewnić sobie, nawet wbrew większości wyborców, władzy na następną kadencję, to ogarnia mnie przerażenie. Bo wbrew pozorom, pomimo uśmiechów i pewnego siebie tonu głosu pana Petru, gniewnych wystąpień autorytetów, umiejętności organizacyjnych pana Kijowskiego (bez wspominania pana Schetyny, bo to największa porażka PO), nie ma nikogo, kto jest w stanie skutecznie przeciwstwić się zawłaszczaniu nie tylko państwa, ale także dusz Polaków.
Porażające.

wtorek, 31 maja 2016

Prawdziwy mężczyzna?

Jeszcze tak całkiem całkowicie nie wracam. Wpadłam do siebie na chwilę, bo pewnie nie wiecie, że do Piekar Sląskich zmierza doroczna pielgrzymka mężczyzn. Takie wydarzenie w życiu państwa oczywiście nie mogło umknąć Prezydentowi RP. Napisał do pielgrzymów list, wskazując w nim cechy prawdziwego mężczyzny:
1. Przede wszystkim powinien być odpowiedzialny.
2. Zawsze gotowy, by chronić i wspierać rodzinę.
3. Zawsze gotowy, by wspierać i chronić lokalną społeczność.
4. Zawsze gotowy, by wspierać i chronić Ojczyznę.
5. Odważnie i konsekwentnie stawać po stronie wolności i sprawiedliwości.
6. Odważnie i konsekwentnie stawać po stronie słabszych i potrzebujących.

I taka mnie refleksja naszła czy Prezydent jest prawdziwym mężczyzną?

niedziela, 10 kwietnia 2016

Nie wołajcie "Gdzie jest Agata?"


Dorota Wellman, w wywiadzie udzielonym dziennikarce Superexpressu.TV powiedziała co myśli o Agacie Dudzie, jako Pierwszej Damie RP:

"Rola Pierwszej Damy nie polega na noszeniu ładnych sukienek. Nie polega na tym, by jeździć z mężem i go reprezentować, stać z tyłu i nie mówić nic"
Oraz: „Pierwsza Dama nie jest milczącą kukłą, która stoi i ładnie się uśmiecha"

Wszystko to w związku z upartym milczeniem naszej Pierwszej Damy w kwestii prób zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. Wiele środowisk kobiecych, ale także rzesze zwykłych Polek pytają, proszą, nawołują Agatę Dudę o zajęcie jednoznacznego stanowiska. Oczekują, oczywiście, głośnego skrytykowania prób odebrania Polkom resztówki praw do decydowania o własnym życiu, zdrowiu oraz prawa do wiedzy o stanie zdrowia swoich, nienarodzonych jeszcze dzieci.
Jednak pani Dudowa milczy.
Zresztą nie tylko w tej kwestii robi, co może, by się nie wychylać, nie pokazywać i nie wyskakiwać przed flesze fotoreporterów. Znamienne, że dziś, w dzień 6 rocznicy katastrofy smoleńskiej, także nie stanęła obok męża przed grobem Marii i Lecha Kaczyńskich.

Ale ja się nie czepiam. Nie oczekuję, że pani Agata wykaże się heroizmem i powie głośno co o tym wszystkim myśli. Bo coś czuję, że to jej trzymanie się w cieniu wynika z krytycyzmu wobec wielu rzeczy, które w kraju się rozgrywają. Że jestem naiwna, że chcę wierzyć, że po tej drugiej stronie szlabanu z napisem „wolności obywatelskie” są także ludzie, którzy nie popierają wszystkiego bezkrytycznie i bezmyślnie?
No wierzę. Bez tej wiary już dawno utraciłabym nadzieję, że kiedyś znów będę żyła w państwie, które nie odbiera mi poczucia bezpieczeństwa. Nawet jeśli ten rozsądek niektórych po prawej stronie to tylko czysta kalkulacja. Nie wykluczam, że Pierwsza Dama jest w potrzasku: głośno się sprzeciwić projektowi całkowitego zakazu aborcji to samobójstwo tu i teraz; głośno go poprzeć to samobójstwo odłożone w czasie, na po wyborach w 2020 roku. Chyba, że para prezydencka ma w planach emigrację na Grenlandię.
Niemniej milcząca Agata Duda jest dla mnie swoistym symbolem, namiastką rozsądku. Nie wołajcie więc „Gdzie jest Agata?”, bo a nuż wyjdzie i powie, że projekt jest genialny.
Nie niszczcie moich dziecięcych marzeń.

czwartek, 24 marca 2016

Wielkanoc 2016






Spoko. Na Wielkanoc 2019 znów będziemy świętować tradycyjnie, z kurczaczkami.

Co by się nie działo życzę ciepła, spokoju, odpoczynku i wielu powodów do uśmiechu.

zante